Szerokim go?ci?cem przez lata. ?ycie i twórczo?? Sokrata Janowicza


1. Z i do Krynek


Pocz?tek wrze?nia 1936 r. by? w Krynkach ju? typowo jesienny. W tych stronach do dzi? ma?o kto okre?la pory roku wed?ug kalendarza astronomicznego, reguluje je natura. Tu jesie? przychodzi ju? na pocz?tku sierpnia, kiedy prawos?awna Cerkiew czci pami?? ?w. Anny. Tutejsi mówi? bez wahania: ????? ? ??????? ????? (7 sierpnia). Nic to, ?e w dzie? s?o?ce mo?e niemi?osiernie pra?y? jeszcze przez kilka tygodni, ale jego kolor jest ju? inny, ró?owo-pomara?czowy, czyli w?a?nie jesienny. Lato natomiast to synonim ?niw, które rzadko kiedy przeci?gaj? si? do prawos?awnej Matki Boskiej Zielnej (28 sierpnia).

Przedwojenne Krynki by?y gwarnym i ?ywym miasteczkiem. Liczy?y ponad 10 tys. mieszka?ców. Trzy czwarte to byli ?ydzi ? g?ównie kramarze, tako? robotnicy kilkunastu fabryczek, przewa?nie z bran?y w?ókienniczej. W?ród mniejszo?ci chrze?cija?skiej zdecydowanie dominowali prawos?awni, katolików by?a ledwie garstka ? wszystkiego kilkaset dusz. Wszyscy rozmawiali po prostu, czyli w j?zyku bia?oruskim. Dobrze znali go nawet ?ydzi ? wiadomo, w celach handlowych.

Cztery lata przed wybuchem wojny w ch?opskiej chacie Janowiczów przy ul. Sokólskiej, w dolinie na przedmie?ciu Krynek, nikomu nawet przez my?l nie przechodzi?o, ?e za kilka wiosen znów zatrz?sie si? ca?y ?wiat. Dobrze jeszcze pami?tano gehenn? tu?aczki w g??b Rosji i z powrotem, zako?czonej ledwie kilkana?cie lat temu. Teraz Konstanty Janowicz z ?on? Aleksandr? z domu Gryko (z pobliskiej Borsukowiny) zamierzali wreszcie po?y? w spokoju, spodziewali si? przyj?cia na ?wiat pierworodnego. By by?o jak u ludzi.

Zbo?a z pól zosta?y ju? uprz?tni?te. Konstanty wzi?? do r?ki cep i w stodole na klepisku zacz?? m?óci? ?yto na materia? siewny. Brzemienna Aleksandra za? przyst?pi?a do kopania ziemniaków i wybierania warzyw z ogrodu. Prace przerwa?y bóle porodowe. Natychmiast pos?ano po babk? ? znachork?.

Tak 4 wrze?nia 1936 r. przyszed? na ?wiat Sokrat Janowicz. To oryginalne imi? wybra?a mu matka. Zetkn??a si? z nim w bie?e?stwie, zafascynowana niezwyk?? m?dro?ci? pewnego m?odzie?ca, który mia? w?a?nie na imi? Sokrat. Oczywi?cie nie mia?a poj?cia, ?e pochodzi ono od greckiego filozofa, zmar?ego blisko 2500 lat temu. Po rozwi?zaniu Aleksandra upar?a si?, by nada? synowi imi? Sokrat i swego dopi??a. Pop batiuszka Sawicz, gdy przyniesiono mu do ochrzczenia dziecko, zajrza? tylko do odpowiedniej ksi?gi ze spisem dozwolonych imion. Upewniwszy si?, ?e jest takowe, bez ceregieli nada? sakrament i wzi?? op?at?, nawet nie wygórowan?.

Je?li, jak s?dz? niektórzy, wybór imienia dziecku ma wp?yw na jego pó?niejsz? osobowo??, to w przypadku Sokrata Janowicza to si? rzeczywi?cie sprawdzi?o. Wyrós? z niego cz?owiek, którego do staro?ytnego m?drca pod wieloma wzgl?dami mo?na porównywa? nie uciekaj?c si? wcale do megalomanii. Jednak w dzieci?stwie nic na to nie wskazywa?o. Kracio, jak zdrobniale rodzice nazywali syna, ci?gle chorowa?, zacz?? chodzi? dopiero gdy sko?czy? trzy latka.

Dzieci?stwo Sokrata Janowicza przebiega?o pod ustawicznie zmieniaj?c? si? w?adz?. Nie opuszczaj?c domu dane mu by?o by? najpierw obywatelem Rzeczpospolitej Polskiej, potem Zwi?zku Radzieckiego (Bia?oruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej), nast?pnie III Rzeszy i wreszcie Polski Ludowej. Wyrasta? jako pó?sierota, gdy? ojciec trafi? do niewoli niemieckiej i pojawi? si? w Krynkach dopiero na wiosn? czterdziestego trzeciego, otrzymawszy urlop w obuwniczej fabryce obuwia w Dre?nie, gdzie pracowa? jako szewc. Kracio na widok jakiego? nieznajomego w miejskim ubraniu i z ogolon? twarz?, którego przywióz? rozklekotan? furmank? wujek z Borsukowiny, uciek? do chaty i schowa? si? pod ?ó?ko.

Konstanty do Drezna ju? nie wróci?. Szcz??liwie uda?o mu si? zaci?gn?? do akurat organizowanych w pobliskiej Sokó?ce zak?adów naprawczych obuwia dla wojska cofaj?cego si? spod Smole?ska. Dzi?ki temu syn móg? mie? w ko?cu ojca, który co tydzie? przyje?d?a? rowerem do domu. Szewski fach kontynuowa? w domowym warsztacie, nie mog?c op?dzi? si? od zamówie?.

Jesieni? 1943 r. Niemcy zlikwidowali w Krynkach getto, wywo??c ?ydów do obozu przej?ciowego w Kie?basinie pod Grodnem, a potem do krematoriów w O?wi?cimiu i Treblince. Po kilku miesi?cach gehenna obj??a i reszt? Krynek. Niemcy, wycofuj?c si?, pod?o?yli ogie?, ?eby jak najmniej dobra zostawi? nadchodz?cym Sowietom. Sokólska z chat? Janowiczów szcz??liwie ocala?a. Kracio z matk? w tym czasie ukrywali si? w jedlinowych sza?asach na mokrad?ach za Borsukowin?.

Jeszcze d?ugo po wyparciu Niemców nie by?o pewno?ci, czy Krynki pozostan? pod Sowietami, czy wróci tu Polska. Raczej sk?aniano si? ku temu pierwszemu. Nawet ?wiatli ludzie byli przekonani, ?e b?dzie jak za pierwszego Sowieta. Bia?ystok zostanie w ZSRR ? twierdzili profesorowie z Wilna, przenosz?c swój uniwersytet a? do Torunia.

Ostatecznie do Krynek wróci?a jednak Polska. Ale w okolicy d?ugo jeszcze nie by?o spokoju. Nocami chodzili ludzie z by?ego AK, dobieraj?c si? do kacapskiego dobra. W Krynkach zastrzelono kilku organizatorów czerwonej w?adzy i rozbito posterunek milicji. Wujek Kracia z chutoru K?yszawka zgin?? m?cze?sk? ?mierci?, zamordowany wraz z ?on? w le?nym zagajniku.

Jednocze?nie odbywa?a si? s?awetna repatriacja. Na wschód wyje?d?ali prawos?awni, poganiani przez ?le?nych?, a stamt?d przyje?d?ali katolicy, czule witani przez ksi??y. W Krynkach przedwojenne proporcje konfesyjne si? odwróci?y, prawos?awni stali si? mniejszo?ci?. Ale jeszcze d?ugie lata prawie wszyscy rozmawiali po prostu. Tylko jeden z repatriantów ostentacyjnie od razu zacz?? rozmawia? tylko po polsku. Okrzykni?to go przezwiskiem ?Palaczyk?.

Szkoln? edukacj? Kracio rozpocz?? jako o?mioletni ch?opczyk od razu od drugiej klasy, bo umia? ju? czyta? i pisa?. Po bia?orusku. Jesieni? czterdziestego czwartego otworzono w Krynkach dwie szko?y ? jedn? w?a?nie bia?orusk?, drug? polsk?. Bia?oruskie klasy wkrótce jednak zlikwidowano a ich uczniów przeniesiono do polskich.

Zaraz po zawierusze wojennej Janowicze postanowili przenie?? si? z doliny na pagórek ? bli?ej centrum. Konstanty skontaktowa? si? z ?ydem, który ocala? z niemieckiej po?ogi i za niewielkie pieni?dze naby? od niego plac ze zgliszczami przy obecnej Sokólskiej 9. Ruiny spalonej kamienicy podobnie jak ca?ej ?ydowskiej zabudowy posz?y na odbudow? Bia?egostoku i Warszawy (zgodnie z has?em: ?ca?y naród buduje swoj? stolic??).

Swój nowy dom Janowicze pobudowali tradycyjnie ? z drewna. Budulec zgromadzili, zwo??c pó?legalnie k?ody z okolicznych lasów, na robocizn? zarobili szewcowaniem i krawiectwem. Dom z weneckimi oknami ? wed?ug niemieckich wzorów upatrzonych przez Konstantego w niewoli ? stoi do dzisiaj. Syn Sokrat pó?niej go rozbudowa? i odremontowa?.

Po wojnie Krynki utraci?y prawa miejskie. I chocia? nadal by?o tu gwarno, powstawa?y zak?ady pracy, to wielu mieszka?ców i niemal ca?a m?odzie? uznali, i? dalej nie ma im tu czego szuka? i udali si? do miast. Uczyni? te? tak Sokrat. Pomy?lnie zda? egzamin do technikum mechanicznego w Bia?ymstoku i wczesn? jesieni? 1950 r. odjecha? furmank? z Krynek z my?l?, i? na sta?e tu ju? nie powróci. Po kilku miesi?cach nauki dopad?a go jednak gru?lica, przez co straci? ca?y rok szkolny. Kuruj?c si? w domu doszed? jako? do siebie i wróci? do szko?y. Jednak ju? do technikum elektrycznego, uczulony na zapach smarów, zgrzytanie mechanizmów i bezduszno?? ?elastwa.

Ucz?c si? matematyki, fizyki i ?cis?ych przedmiotów zawodowych, ani przypuszcza?, ?e w niedalekiej przysz?o?ci si?dzie przy maszynie... do pisania. Po uko?czeniu technikum popracowa? troszk? w wyuczonym fachu w kombinacie Fasty, gdy ?ci?gni?to go do nowo zak?adanej redakcji tygodnika ?Niwa?. Trafi? tam z ??apanki?, zdradziwszy swe bia?oruskie zainteresowania, próbuj?c opublikowa? informator z nowinkami technicznymi i wys?a? go do... Mi?ska. Prawdziwa Bia?oru? jednak wtedy ani mu si? ?ni?a. Po uszy tkwi? w rusko?ci, której symbolem by?a cerkiew. O bia?o-czerwono-bia?ych barwach narodowych i historycznym godle Pogoni dowiedzia? si? dopiero przed pi??dziesi?tk?. W ?Niwie? i Bia?oruskim Towarzystwie Spo?eczno-Kulturalnym rozbudza? i propagowa? bia?orusko?? zgo?a inn? ? raczej wiejsk? i w swym znaczeniu bardziej socjaln? ni? narodow?. By nie narazi? si? linii programowej wszechw?adnej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, która wszak po pa?dziernikowej odwil?y da?a mniejszo?ciom spory margines swobody. M?odszy redaktor Sokrat Janowicz bez oporu wst?pi? w szeregi PZPR, bo ?takie by?y czasy?.

Redakcyjny kolega Kracia, Micha? Chmielewski, rodem z podkrynkowskiego Po?udniowego Ostrowia, wyswata? mu sw? ziamlaczk? Tani? Chomczykówn?, absolwentk? technikum budowlanego. M?odzi zamieszkali w s?u?bowym mieszkaniu ? klitce w przedwojennej kamienicy przy ul. Kili?skiego, z wychodkiem na podwórzu. Po dwóch latach otrzymali upragniony przydzia? dwóch pokoi z kuchni? w jednym z pierwszych bia?ostockich bloków przy nowo wytyczonej ul. Sk?odowskiej. Mieszkali tam czterdzie?ci lat, wychowuj?c dwóch synów ? Wiaczes?awa i Jaros?awa.

Sokrat Janowicz na etacie w ?Niwie? pracowa? do grudnia 1970 r. Te blisko pi?tna?cie lat dla ch?opskiego syna pami?taj?cego przedwojenn? n?dz? by?y niby raj na ziemi. Mia? przyzwoite zarobki i przywileje ówczesnej nomenklatury. Sielank? jednak przerwa?a intryga, zmontowana przez koleg? literata z ubeckim rodowodem. Janowicza z hukiem wyrzucono z partii i zwolniono z pracy w ?Niwie?. Z powodu ?wilczego biletu? 30 lat pracowa? tylko dorywczo, bo nikt na d?u?ej nie chcia? go zatrudni?. By utrzyma? rodzin?, pracowa? gdzie si? da?o ? a to jako robotnik fizyczny przy zbijaniu desek, a to instruktor BHP i ?wietlicowy w domu kultury. W tych przyziemnych k?opotach niewiele pomog?o mu nawet uko?czenie wy?szych studiów polonistycznych na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie obroni? dyplom maj?c ju? blisko czterdzie?ci lat.

Do samej emerytury utrzymywa? si? przede wszystkim z pisania ksi??ek i publicystyki. Nie zerwa? nawet z ?Niw??. Dosy?a? korespondencje, publikowa? artyku?y, a? znów w latach 80. na krótko podj?? tam prac? ? na pó? etatu jako redaktor techniczny przy nadzorze drukarskim.

Jego domowy bud?et ratowa?y stypendia twórcze ? nieraz roczne a nawet i d?u?sze ? oraz honoraria za wydane utwory, spotkania autorskie i publikacje prasowe. Za pieni?dze zarobione na wyk?adach dla bia?oruskiej emigracji w Wielkiej Brytanii i USA wyremontowa? rodzinny dom w Krynkach, do którego sprowadzi? si? z ?on? w po?owie lat 90., na sta?e opuszczaj?c Bia?ystok. Wcze?niej na krótko zaj?? si? polityk?. Jako przedstawiciel mniejszo?ci bia?oruskiej kandydowa? w 1989 r. do Senatu, a potem by? inicjatorem i pierwszym przewodnicz?cym politycznej partii Bia?oruskie Zjednoczenie Demokratyczne.

W ustawowym terminie, uko?czywszy 65 lat, zosta? emerytem. Nabycie prawa do emerytury gwarantowa?a mu przynale?no?? do Zwi?zku Literatów Polskich. Po zmianie systemu politycznego, od pocz?tku lat 90. sam musia? jednak op?aca? comiesi?czne sk?adki ? prawie takiej samej wysoko?ci co przysz?a emerytura. Systematyczne niewielkie dochody mia? wtedy tylko z ?Czasopisa?, ile si? da?o pisa? wi?c na zamówienie ró?nych redakcji i wydawnictw.

W 1999 r. wspólnie z redaktorem Jerzym Chmielewskim i malarzem Leonem Tarasewiczem Janowicz za?o?y? Stowarzyszenie Villa Sokrates, maj?ce siedzib? w jego domu przy ul. Sokólskiej 9 i zacz?? ka?dego roku organizowa? w Krynkach letnie Traialogi Bia?oruskie ? mi?dzynarodowe biesiady z udzia?em pisarzy, t?umaczy i krytyków, maj?ce na celu promocj? literatury i kultury bia?oruskiej w ?wiecie. S?u?y te? temu redagowany i wydawany przez niego rocznik ?Annus Albaruthenicus? (???? ?????????? ? ?Rok Bia?oruski?) ? periodyk skierowany do literackiej Europy.

Nadzwyczaj intensywne i nie?atwe ?ycie spowodowa?o, ?e Sokrat Janowicz zacz?? mie? problemy zdrowotne. Najpierw ? na pocz?tku lat 90. ? lekarze wykryli u niego cukrzyc?, a jaki? czas potem nieprawid?owo?ci serca. Teraz codziennie musi sobie robi? trzy zastrzyki insuliny, przyjmowa? stosy lekarstw i pozostawa? pod sta?? kontrol? lekarsk?.

Mimo to nie za?amuje si?, nadal jest aktywny, zawsze staraj?c si? by? pogodny i ?yczliwy. Nie zwraca te? uwagi na pojawiaj?ce si? co jaki? czas oskar?enia pod swoim adresem ? a to o antypolsko??, a to o jak?? wrog? dzia?alno??. Pozostaje wierny bia?oruskiej kulturze i rodzinnym Krynkom. Wci?? jest doceniany i szanowany w Polsce, Europie i w ?wiecie. Ukoronowaniem zas?ug by?o przyznanie mu w 2003 r. Nagrody im. Andrzeja Drawicza.


Rze?biarz s?owa


Sokrat Janowicz jako literat zadebiutowa? wydanym w 1969 r. tomem ?Zahony?. Zawiera? on miniatury, wiersze proz? oraz opowiadania, nazwane potem przez krytyków ?sokratkami. Powstawa?y one od ko?ca 1959 r. i ukszta?towa?y pó?niejsz? twórczo?? literack? autora. Opisa? w nich wiejsko-bia?oruski ?wiat Bia?ostocczyzny, wtedy jeszcze ?ywy, niezmienny od kilkuset lat. Pisarz uchwyci? go w ostatnim momencie, bo dzi? tylko tamte strofy s? w stanie przywo?a? chocia? troch? owego wspania?ego i niepowtarzalnego klimatu, który gas? w oczach t?umnego pokolenia Janowicza ? uchod?ców ze wsi do miast.

W ?sokratkach? wida? ogromny twórczy wysi?ek. Jak kiedy? publicznie przyzna? ? da? w nich z siebie wszystko. Tak dobiera? s?owa, by jak najg??biej wnika?y w opisywan? tre??, a przy tym by?y niepowtarzalnie pi?kne. I takie jest podstawowe przes?anie ca?ej jego twórczo?ci. Swój manifest zawar? w jednej z najpi?kniejszych miniatur poetyckich:

?S?owo bia?oruskie, ojczyzno moja! Mój ?nie przy oknie u pachn?cych lip w pszczeli poranek. Puszcza?ski szumie sosnowych okolic, rado?ci g?sta, rado?ci zielona. Niczym dzieci?stwo ? zawsze jeste? ze mn?. S?owo matczyne, s?owo ? ?zo! Trwogo wieczorów kochania, kwitn?cych czysto ?ród sadu junactwa. Szybkie spojrzenie wstydliwej czarnobrewy i bezsenno?ci gwia?dzista. Losie wschodz?cy na nigdzie nie przekroczonym widnokr?gu. S?owo rodzinne, m?dry smutku! Szcz??cie nie uciszone, ja?niej?ce dorocznie wigilijn? barw? na niebie przeznaczenia. Uczysz mnie niespiesznie ?y? w?asnym ?yciem i w?drowa? szerokim go?ci?cem przez rozdane lata. Ty, jak szczery przyjaciel, nie porzucisz w biedzie.
Tobie tylko, bia?oruskie s?owo, k?aniam si? i wierz?.
Bo?e mój!
Religio moja!?
(prze?. Jan Czopik)

Pisanie w takim stylu wymaga przede wszystkim spokoju i skupienia. Miniatur? ???? (Odpust) stworzy? Janowicz wieczorem w ?azience na... desce klozetowej. Tylko tam móg? si? oderwa? od gwaru dzieci i ?ony, przenie?? si? w ?wiat poezji.

W 1973 r. ?Zahony? ukaza?y si? w polskim przek?adzie pt. ?Wielkie miasto Bia?ystok?. Pó?niej cz??? miniatur zosta?o te? wydanych po angielsku w Londynie i po w?osku w Wenecji.

Janowicz napisa? dwie powie?ci ? ?cian? i Samosieja. Ich fabu?a koncentruje si? wokó? ?ycia i problemów pokolenia autora ? mu?yków-wie?niaków osiad?ych w Bia?ymstoku w rozkwicie peerelowskiej epoki. Znajdujemy wi?c tam idyll? ?ycia nowomieszczan w blokach, ale te? ich strach przed srog? wszechw?adn? urz?dnicz? biurokracj?, niesamowicie rozbudowan?, oraz zagubienie i niepewno?? jutra. Wiele tam w?tków autobiograficznych ? zgodnie z powtarzan? przez Janowicza zasad?, ?e cokolwiek by pisarz nie napisa?, to zawsze i tak najwi?cej napisze o samym sobie.

Obie powie?ci zosta?y napisane po bia?orusku, a nast?pnie przet?umaczone i wydane po polsku. Tylko po polsku Janowicz w 1990 r. napisa? Dolin? pe?n? losu. To równie? w du?ej mierze ksi??ka autobiograficzna, skupiaj?ca si? na powojennych dziejach mieszka?ców tytu?owej doliny ulicy Sokólskiej w Krynkach. Nie jest to klasyczna powie??, raczej d?u?sze opowiadanie, chocia? bez wyra?nej akcji i jednolitej fabu?y.

W twórczo?ci pisarza da si? wyodr?bni? specjalistyczny rodzaj literacki, jakim jest proza i eseistyka historyczna. Zapocz?tkowa? go, wydany w 1979 r., Siarebrany Jazdok (Srebrny je?dziec) ? opowiadanie osadzone w oko?obia?ostockich realiach czasów powstania styczniowego 1963 r. Potem by?a gaw?da historyczna Bia?oru?, Bia?oru? o tysi?cletnich dziejach bia?oruskich. Rozszerzony i uaktualizowany jej wariant ukaza? si? jako wywiad-rzeka pt. Nasze tysi?c lat, napisany wspólnie z Jerzym Chmielewskim. W mi?dzyczasie w podobnym stylu Janowicz napisa? rzecz o Gródku ? Duch hetmanów. W prasie opublikowa? te? mnóstwo esejów historycznych. Wiele z nich ukaza?o si? pó?niej w wydaniach ksi??kowych, m.in. Terra incognita: Bia?oru?, Ojczysto??, ??? ??????? ???? ? ?????? (pogadanki historyczne w radiu).

Sokrat Janowicz zaraz po ksi??kowym debiucie w 1970 r. zacz?? prowadzi? swój dziennik. Impulsem sta?y si? upokorzenia, jakich dozna? w tamtym czasie i postanowi? je zanotowa? dla pami?ci. Tak zrodzi? si? u pisarza nawyk regularnych zapisków. Na bie??co odnotowywa? swoje prze?ycia, refleksje i ? po kronikarsku ? dokumentowa? w?asn? twórczo?? i liczne wydarzenia, w których osobi?cie uczestniczy?. Pierwsz? porcj? tych notatek, jak te? swoje maszynopisy i korespondencj?, zdeponowa? w Bibliotece im. Franciszka Skaryny w Londynie. Zawióz? osobi?cie, goszcz?c w 1981 r. przez kilka tygodni w Anglii na zaproszenie bia?oruskiej emigracji. Obawia? si?, ?e te prywatne zbiory mog? si? dosta? w r?ce peerelowskiej bezpieki.

W 1987 r. fragmenty swych dzienników, z rocznym opó?nieniem, zacz?? publikowa? w ?Niwie?. Dziesi?? lat pó?niej ukaza?y si? one w wydaniu ksi??kowym jako ?????????: 1987-1995?. Zapiski z nast?pnych pi?ciu lat zosta?y wydrukowane w periodyku ?Termopile?, wydawanych od 2001 r. przez Bia?oruskie Stowarzyszenie Literackie ?Bia?owie?a? pod redakcj? prof. Jana Czykwina.

Dope?nieniem dzienników sta?a si? napisana w oparciu o nie autobiograficzna ksi??ka pt. ??? ???? ??????????, drukowana wcze?niej w odcinkach w miesi?czniku ?Czasopis?. Obszerne jej fragmenty dla nie ukazuj?cego si? ju? kwartalnika ?Regiony? prze?o?y? na j?zyk polski pochodz?cy z Wo?kowyska warszawski pisarz Eugeniusz Kabatc.

Sokrat Janowicz to najbardziej znany w ?wiecie polski Bia?orusin I nie tyle jako literat i publicysta, co cz?owiek ? instytucja. Bia?oruska instytucja narodowo-kulturalna. Bo Janowicz ze sw? pozaliterack? dzia?alno?ci? jest przede wszystkim stra?nikiem narodowej pami?ci. Sam pisarz stara si? akcentowa? nade wszystko swój dorobek twórczy. Bo na Bia?ostocczy?nie ? tak?e w?ród Polaków ? nie ma drugiego autora, ciesz?cego si? podobnym uznaniem. Jego nazwisko widnieje w elitarnym s?owniku biograficznym ?Pisarze ?wiata?.

Z t? popularno?ci? nie idzie jednak w parze poczytno??. Nie tylko dlatego, ?e literacko pisze Janowicz g?ównie po bia?orusku, bo jego twórczo?? ch?tnie i na bie??co przek?adaj? Polacy. Ale wspó?czesny ?wiat coraz bardziej wrogi jest ka?dej twórczo?ci, kultura przechodzi stopniowo w cywilizacj?.

Pisarz z Krynek zdaje si? tym nie przejmowa?. ?Nie czytelnicy s? dla mnie najwa?niejsi, tylko to, co pisz?? ? twierdzi. Mo?e tak kontestowa?, gdy? w anna?y literatury wszed? ju? na sta?e. I wystarczy mu, ?e jego nowy utwór przeczyta ot jakie? kilkadziesi?t osób ? redaktor, korektor i garstka czytelników. A to przecie? norma w dzisiejszej literaturze. I tu nasuwa si? retoryczne pytanie Czes?awa Mi?osza: ?Czym jest poezja, która nie ocala narodów i ludzi?? Dla najwi?kszych pisarzy i filozofów bezdyskusyjne by?o i jest, ?e dzie?a, które nie nauczaj?, nie zmieniaj? ?wiata, nie ocalaj? narodów i ludzi, s? twórczymi pora?kami.

Jednak we wspó?czesnej bia?oruskiej rzeczywisto?ci s? to wyzwania ponad ludzkie si?y. Dlatego Janowicza niektórzy nazywaj? bia?oruskim Syzyfem. On sam nie ukrywa, ?e bia?oruski naród jest na skraju przepa?ci. Pogodzi? si?, ?e w nowoczesnej formie raczej ju? si? nie ukszta?tuje. Przejdzie w k?t historii, wzorem wielu innych narodów, po których dzi? osta? ledwie ?lad gdzie? w zakurzonych archiwach. W jednym z wywiadów powiedzia?: ?Na Bia?orusi ma?o ju? jest Bia?orusinów. Scenariusz najbardziej prawdopodobny: Bia?oru? jako resztówka po ZSRR, gdzie w dalszym ci?gu budowane jest ??wietlane jutro? zamiast porz?dnie wzi?? si? do roboty, przekszta?ci si? w rosyjsk? prowincj?, wtedy jej los b?dzie losem prowincji, g?uchego okr?gu administracyjnego wyssanego przez moskiewskie centrum. A to jeszcze bardziej os?abi i tak kruch? to?samo?? Bia?orusinów Podlasia, którzy zamiast ma?ego narodu Europy stan? si? spolszczonymi mieszka?cami kraju z ruskimi korzeniami (o czym ma?o kto zreszt? zechce pami?ta?)?.

? Trzeba cudu, by sta?o si? inaczej ? mówi? latem 2004 r. do uczestników Trialogu Bia?oruskiego. ? Ale cuda si? zdarzaj? ? doda?, przypominaj?c powstanie Republiki Bia?oru? po zadziwiaj?cym upadku z dnia na dzie? Zwi?zku Radzieckiego.


Jerzy Chmielewski



Zwi?zek M?odzie?y Bia?oruskiej
Eseje
Bia?oruskie organizacje
Muzyka, sztuka
Historia
Spojrzenie na Mi?sk